Judyta nie marzy juz o rycerzu na bialym koniu. Przezywa cudowne chwile u boku mezczyzny. Kocha, a zarazem wciaz broni swojej niezaleznosci. Jest bardzo ostrozna, bo dawne rany jeszcze sie nie zagoily. Czy powtorzy sie dobrze znany scenariusz : najpierw slub, a potem serce na temblaku?